Kosmetyki na cellulit – dobrym pomysłem na prezent pod choinkę?

Święta już tuż tuż. W związku z tym większość z nas myśli o prezentach. Już od dłuższego czasu drogerie szykują specjalne zestawy kosmetyków, które – jak się okazuje – są wymarzonym upominkiem wielu pań. Są wśród nich preparaty do walki ze zmarszczkami, kolorowe kosmetyki, zestawy pielęgnujące ciało. No właśnie… jak byście zareagowały na to, gdybyście pod choinką znalazły krem na cellulit? Czy taki prezent ucieszyłby Was, czy wręcz przeciwnie – wywołał poczucie, że czas zwalczyć skórkę pomarańczową, bo jej istnienie zauważalne jest nie tylko przez Was?

Długo się nad tym zastanawiałam, co ja bym zrobiła. I tak sobie myślę, że raczej bym chętnie przyjęła taki specyfik. Bo wiadomo, większość tych najbardziej skutecznych kosmetyków sporo kosztuje. Prezenty gwiazdkowe są więc dobrą okazją, by sprawdzić efekty ich działania.

W zasadzie stworzyłam swoją listę antycellulitowych kremów-prezentów, które mogłyby znaleźć się pod moją choinką.

  • Revitol Cellulite

Na ten krem już od dawna mam chrapkę. Już dawna obiecywałam sobie, że sprawdzę jego skuteczność i porównam z istniejącymi opiniami o nim. Bo w wielu miejscach w sieci naprawdę wiele pochlebstw o nim piszą.

A cóż w nim jest takiego „cudownego”? Chyba przede wszystkim skład. W Revitol Cellulite jest w zasadzie wszystko, co jest niezbędne w walce ze skórką pomarańczową. Cenne substancje w nim zawarte wpływają korzystnie na krążenie krwi, wzmacniają i zwiększają szczelność naczyń krwionośnych oraz przyspieszają proces spalania tłuszczu.

Trochę przeraża mnie konieczność aplikowania go nawet 4 razy dziennie, ale… coś za coś. Wiem, że walka z cellulitem do łatwych nie należy. Na szczęście Revitol Cellulite jest dość wydajny, co sprawia że starcza na dość długi czas.

  • Karin Herzog Silhouette

Wcale nie obraziłabym się, gdyby pod choinką znalazł się krem Karin Herzog Silhouette. Ponoć innowacją jest tutaj wysokie stężenie tlenu, które pozwala na głębokie wnikanie aktywnych substancji. Co prawda te wszystkie opowiastki o tym, jak to technologia ta jest zaawansowana i przyczynia się do zwiększenia skuteczności specyfiku, nie do końca do mnie przemawiają, jednakże jestem niezmiernie ciekawa efektów. No bo może się mylę i krem faktycznie działa?

Zdaniem producenta dzięki temu specyfikowi możliwe jest rozbijanie komórek tłuszczu właśnie za pomocą gazowego tlenu. Dochodzi także do usunięcia toksyn, stymulowania krążenia. W zasadzie krem ma wszystko to, co powinien posiadać dobry kosmetyk.

Jego minusem jest wysoka cena, dlatego raczej nie pozwolę sobie na jego zakup. Poczekam aż może faktycznie ktoś mi go podaruje.

  • Oligo.DX

Z droższych kosmetyków antycellulitowych chciałabym znaleźć pod choinką również i ten specyfik. Dlaczego? Chciałabym poznać w czym tkwi sekret modelek, bo to one często sięgają właśnie po ten preparat. Poza tym, żel antycellulitowy ma ponoć zadziałać po 7 dniach, więc efekty mogłyby pojawić się dość szybko.

Skład specyfiku jest dość ciekawy i brzmi obiecująco. Zawiera wszystkie potrzebne do walki z cellulitem składniki. No i fakt, że działa w oparciu o technologię nanosomową jest jego atutem.

W tym przypadku jest o tyle dobrze, że wystarczy stosować go codziennie (rozumiem, że 1-2 razy każdego dnia wystarczy) przez 2 miesiące. Wtedy można uzyskać zadowalające rezultaty. Nie brzmi tak źle, więc tym bardziej chciałabym go mieć.

A może tak bardziej zaawansowane metody?

Choć wcale nie obraziłabym się, gdyby ktoś podarował mi powyższe specyfiki, tak naprawdę marzy mi się coś innego. Już jakiś czas temu zauważyłam, że na rynku jest dostępny laser antycellulitowy. To jest to – wydaje mi się, że takie urządzenie faktycznie jest w stanie dać dobre rezultaty.

Dokładnie to mam na myśli Rio Anti-Cellulite Laser. Podobno wystarczy tylko 10 minut dziennie, by po kilku tygodniach znacznie zmniejszyć widoczność cellulitu. A wszystko to dzięki promieniowaniu laserowemu, które odpowiada za przyspieszenie metabolizmu komórek. W efekcie dochodzi do szybszego spalenia tkanki tłuszczowej.

Cały zestaw składa się z urządzenia oraz specjalnych kremów, które wzmacniają skuteczność lasera. Wydaje mi się, że to super sprawa, bo przynajmniej nie ma konieczności dokładnego masowania skóry. W końcu za sprawą wiązki światła cenne składniki mogą znacznie lepiej wniknąć w skórę.

A Wy jakie kosmetyki na cellulit chciałybyście znaleźć pod choinką?

Comments are closed.